Całe drobne życie I Pełnia na niebie, tych chwil szerokich I Ten las, ta brzoza i asfalt rozgrzany I Na zdarcie kolan I Prostota czasu goni prostotę chwil I Wszystko do muzyki I Zamknięte oczy mam I A tu mi grają I Z początku błogi spokój I Spokój leśnego gąszczu i wyrazów entuzjazmu I Akcenty wspomnień miłych, a nawet przemiłych I Tych boskich, bliskich sensu I Sensu przestrzeni I Energetycznego bodźca do pędzla, dłuta, klawiatury i pióra I Pulsujące sygnały, między listowiem I Harmonia zieleni I Wtem bzyczenie I Zbyt donośne I To nie osa I Zbyt wysoki I To nie szerszeń I To pewnie trzmiel I Gdzieś mnie mija I Głowa podąża I Gdzieś tam w zaroślach I Leci dalej I A tu I Tu widzę I Strumień, który z wolna ociera się o kamienie I Poleruje I Do połysku I Piskliwie wydaje dźwięk I Ten strumień I Tylko niektórzy go usłyszą I Dźwięk strumienia I Odgłos rzeki do której wpada, a potem do morza raptownie I Do błysku księżyca wyje I W oceanach wodorosty tańczą I Poruszone nurtem I Odmętów I Ryby mimowolnie tańczą razem z nimi I Wymijają podwodne wieżowce I A tam I W głębi I Meduza rozświetla głębiny
.
Łosoś wraca I Wraca w górę I Najpierw delta, a potem potok I Górska kaskada I Wraca do miejsca skąd przybył I Strumień śpiewa, a ryba nuci I Przy przeskoku, nad kataraktą – spotyka na brzegu wilka I Wymieniają spojrzenia, które następnie zanurzają w wodzie I Pędzi łosoś w górę I Pod górę I Już bez żadnych wieżowców I Przy ostatnim skoku – już tylko gąszcz I Echo odległych śpiewów I Zanurzenie I W ciemnym stawie cisza I
.
Wystrzał I Pomarańczowe kamizelki I Mój pies się wraca I Ucieka na posłanie I Na zewnątrz nie jest już bezpiecznie I Wyszli Ci – burzyciele spokoju I Wyszli ci co zarzucili sieci I Łowcy I Rozpalili ogień .


Dodaj komentarz