Oni powiedzieli, że gdy za dużo myślimy powstaje paradoks istnienia. Bo gdy człowiek nie myśli i po prostu przechadza się na mecze piłki nożnej (z browarem), poobserwuje to co go otacza to zobaczy, że tak naprawdę to w tym jest piękno, a nie w tej serii niekończących się słów, bo od tego można oszaleć. Krakowianie – bezmyślność ponad myślność, dlatego jutro pójdziesz na mecz i tam przekonasz się o swym życiu. Napiszesz o swoich przeżyciach wśród tłumu. O każdym, o każdej, o wszystkim i o niczym. O tym jak pisać o przestrzeni ludzi w sposób nieuszeregowany, bo szeregować to można w wojsku, a to nie pole minowe, lecz pole pokoju. Pole w pokoju ze samym sobą i z Ludźmi wokół. Którzy mówią, że – a w sumie nie ma znaczenia co mówią. To zajmuję tylko umysły osób zafrasowanych życiem innych (tak lubią myśleć), a nie w swoim. To dział promocji i publikacji, a nie dział życia innych. W tej chwili zorganizujesz niezorganizowane. Bo wykonałeś ten krok i zrobiłeś krok. Krok, krok, krok. O sobie samym i o świecie, którym tak bardzo się troszczę. Just kidding. Licze sobie kroki, innym nie liczę. Biegnij dalej sam. Sam. Jestem, ale jestem Sam. Nie mam na imię Sam, mam na imię (TO WAŻNE). Przy rodzinie się nie wygadam, to wiem, bo wszystko co mówię jest trudne. Zachowam to u siebie. To przy znajomych odnajdę spokój, bo tam mogę powiedzieć co mi leży na sercu, pożartować sobie wulgarnie, lub nie. To i tak nie ma znaczenia. Oni to ja – ja to oni. Język jest wspólny, a ze starszymi język jest wspólny jak się mówi o polityce, bo to najbardziej napawający temat, choć jeśli starego namówię na odwyk, to dostanę pokojową nagrodę Nobla. Namówiłem już 82-letniego filozofa i chcę mu dać kamerton, aby choć przez chwilę wibrowało i dźwięczało w jego życiu. Dostał przynajmniej nagrodę pocieszenia, a nie obojętność. Emocjonalnie spętani z nami – staruchy. Ale wracając do publikacji to: nieopublikowane to niestnienie, opublikowane to istnienie – bo po to musisz publikować – nie masz wyjścia. No dobra opublikuje, ale po co? Po co mam to publikować? Czy ty też publikujesz? Publikowanie, to sam akt publikacji, a nie jakaś głębsza propozycja. Bo ty wysyłasz całusa, cmokierze, samemu sobie. Jesteś jakiś opublikowany, to wtedy inni cię mogą, spublikować dalej. Dać ci buziaczka w zadeczek. Jak marzenie senne. Jak sen w marzeniu. Dosłownie i w rodzaju odwrotnym. Nie masz w domu róż, lecz tylko szare ściany, sukulenty, zestaw aloesu z szyszkami w doniczce. Susza i kamienie – nikogo nie wzruszysz. Brukiew w garze. Para w kuchni. Połyskująca stal kuchenna. Klejący okap i klejąca lampa. Wszystko szare. Kolor tylko w porcji rosołowej. Pierwsza mucha. Mucha lata koło gara. Na zewnątrz słychać krzyki, bo grają sparing.


Dodaj komentarz