Zacznę od pisania czegokolwiek. Może z tego wyjdzie książka. Może z tego wyjdzie dzieło. Kto zabroni nam pisania czegokolwiek? Nikt właśnie. Każdy pisze dla siebie i robi rzeczy dla siebie. Aby się rozwijać i stawiać kropki na końcu zdań rozwojowych. Proste jak budowa cepa. Francuskiego cepa.
Coś jest w tej Francji, co nas zatrzymuje. Początki oświecenia, początki myśli, ale też podwaliny światowej literatury. Podstawy i kształt tego co nam towarzyszy w przestrzeni publicznej, rozwijane od czasów okresu helleńskiego.
Czytałem recenzowaną książkę 4 miesiące. Ponad 100 dni mojego życia, wskakując i wyskakując w tekst. Zacząłem ją czytać przed świętami. W okresie kryzysu pisarskiego i mam wrażenie, że ta książka pozwoliła mi go zażegnać. Pewnie to byłem ja sam, a nie książka, ale w tym wypadku nie da się zaprzeczyć istnieniu wrażenia, które wywoływała u mnie ta pozycja.
Otrzymałem tę rekomendację na początku semestru zimowego. Profesor rzucił ten tytuł na seminarium jako rekomendacja dla każdego studenta. Nie chodzi o to by czytać dużo, ale by czytać dokładnie i jakościowo. Niekoniecznie szybko, ale konkretnie. Słowa, które powodują u nas zadumę i stwarzają wnioski. Obrazy przed oczyma. Obrazy te profesor przywoływał na zajęciach i po przerwie świątecznej potrzebowałem ich, dla wznowienia mojej myśli. Jego myśli, posiłkowane literaturą stanowiły paliwo twórcze. Nie każdy był przekonany, ale ja byłem na pewno. Uwierzyłem – zaniemówiłem.
Po tych kilku miesiącach jestem przekonany, że nie należy czytać dużo i wstydzić się niewiedzy. Należy czytać pobieżnie i zdawać sobie sprawę z ogromu. Gromadzić pozycje niczym antykwariusz. Kolekcjonować i czytać po jednym zdaniu jak japoński malarz. To tylko dwa przykłady, które przytacza nam Bayard dla umocnienia swojej tezy, że czytać nie należy. Należy tworzyć samemu. Teza szlachetna, przy przewrotnym tytule.
Książka popularyzuje, wedle tytułu, wypowiedzi nie-czytelnika. Osoby, która bezwiednie wypowiada się na tematy nieprzeczytane. Można od razu podejrzewać autora o naiwność. Co może osoba nieczytająca powiedzieć o Witkacym, albo o strukturze kryształu? No właśnie paradoksalnie dużo. Dużo w oparciu o własne spostrzeżenia.
Autor podpowiada nam, że kluczem w kreatywnym i spirytualnym wyzwoleniu jest upust własnej kreatywności. Brak strachu przed wypowiedzią i pytaniem. Kto? Gdzie? Jak? Dlaczego? Każde pytanie to też wypowiedź, nie zapominajmy. Każde pytanie zawiera ramy znaczeniowe, czyli zakres semantyczny. Ktoś zadaje pytanie, bo nawet sam tytuł może wywoływać refleksje. Autor doskonale relacjonuje to powiązanie, ciesząc się z najdrobniejszych rzeczy. Czytajmy, ale nie czytajmy do końca. Przekartkujmy, usłyszmy opinię. Gdzieś się zaczepmy, żeby wiedzieć o czym rozmawiać.
Przykład! Faraon Prusa. Nie czytałem, ale jestem świadom, że akcja dzieje się w starożytnym Egipcie i bardzo prawdopodobne jest, że bohaterem jest owy Faraon. Mamy punkt zaczepienia. Można rozmawiać o Egipcie, o Faraonach, o historii świata.
W każdym kolejnym rozdziale autor coraz bardziej zmierza do centrum i do ścisłego clou. Drogą dedukcji tłumaczy 1) rodzaje nie-czytania, klasyfikując 4 rodzaje książek, które towarzyszą nam w rozpoznianiu typów czytelniczej przygody: a) książki, których nie znamy, b) książki, które przekartkowaliśmy, c) książki, które znamy ze słyszenia, d) książki, które zapomnieliśmy. W drugiej części – Sytuacje, spogląda na 4 uniwersalnie różne momenty z naszego króciutkiego indywidualnego życia: a) W wielkim świecie, czyli ogólne podjęcie tematu wypowiadania się w przestrzeni, b) przed profesorem, czyli w środowisku znawców, c) przed pisarzem, czyli w środowisku praktyków, d) z ukochaną osobą, czyli naprzeciw wyzwania miłości. W rozdziale trzecim autor wyznacza 4 zasady nie-czytania: a) brak wstydu, b) obrona własnych spostrzeżeń, c) umiejętność kreatywnego koncypowania, d) jednocześnie dając swoje indywidualne spostrzeżenia. Na koniec kwituje inspirującym epilogiem.
Wyrywam własne spostrzeżenia z kon-tekstu. Z każdej właściwie strony coś można ze sobą zabrać. Coś niebywale interesującego. Precyzyjnego, lecz stanowiącego zagrożenie dla naszej niezależności. Osobliwości wyrwanej z pierwszym wdechem i z każdym kolejnym. Gdy odpływamy w słowie obcym, nienaszym to „mam to” zamienia się w „a no faktycznie”, które jest problemem współczesnej myśli intelektualnej. Cóż możemy więc zrobić, aby problemu uniknąć? Rozwiązaniem na to są Bayardowskie formy nieczytania. Dlaczego jest to właściwie problem? Bo nie myślimy samodzielnie, przez co nie tworzymy. Pokonuje nas „obowiązek czytania, czyli czynności uświęconej”, a kto „zbyd głęboko wkłada nos w książki, traci kontrolę nad kulturą”. Autor stawia tezę, że to właśnie poprzez twórczość indywidualną stajemy się mądrzejsi, a nie poprzez liczbę książek, które zaledwie nadgryziemy znaczeniowo. Nie ma czasu, żeby je odpowiednio pochłaniać. Na pewno nie na wszystkie wartościowe.
Autor książki podsuwa nam zestaw własnych pojęć, umiejscawiających rozważania w pewnym konkretnym obszarze znaczeniowym. Mowa tutaj o !) wspólnej-bibliotece – relacje książek w systemie, 2) książkach-ekranach – nie rozmawiamy o książce, ale o obiekcie na ich miejscu, 3) wewnętrznej bibliotece – subiektywna część wspólnej biblioteki, 4) książka wewnętrzna – źródło przeskształceń książek, by uczynić z nich książki ekrany, 5) wirtualna biblioteka – pisemna, lub ustna debata nt. książek, 6) książka widmo – ruchomy, nieuchwytny przedmiot, który ukazujemy w piśmie , albo w mowie, kiedy dyskutuemy o jakiejś książce.
- „Błogosławieni pisarze, którzy zdejmują z nas ciężar myślenia, którzy lekko i od niechcenia tkają migotliwą zasłonę przysłaniają całe skomplikowanie świata”
- „Właśnie dlatego, że oficjalne nauczanie zupełnie nie podejmuje wysiłku desakralizacji czytania, nasi studenci zazwyczaj nie przyznają sobie prawa do wymyślania książek…niestety zbyt często tracą swoją naturalną zdolność radzenia sobie z literaturą…”
- „Jakiż piękniejszy dar możemy ofiarować studentowi, niżrozwinąć w nim zdolność inwencji, czyli zdolność wymyślania siebie?”
Autor naszej pozycji to Pierre Bayard. Francuski literaturoznawca i psychoanalityk. Autor licznych prac, w tym przewrotnych analiz powieści kryminalnych i wydanej po polsku książki Jak mówić o miejscach, w których się nie było? (2012, wyd. polskie 2021). Jak rozmawiać o książkach…(2008, wyd. polskie 2008) to najpopularniejszy esej Bayarda, pod prowokacyjnym tytułem ukrywający błyskotliwą i pełną humoru analizę sposobów obcowania z książkami: ich czytaniem i nie-czytaniem, wraz z całą gamą stopni pośrednich, oraz sytuacji, kiedy to zmuszeni jesteśmy do wypowiedzenia się o dziełach, których nie znamy – co może być źródłem zwstydzenia albo też okazją do refleksji nad czytaniem w ogóle.
Serią Państwowego Instytutu Wydawniczego, w której znalazł się ów esej, jest Biblioteka Myśli Współczesnej ( znana jako Plus Minus Nieskończoność, od wzoru pojawiającego się na każdej okładce serii, którą zaprojektował Maciej Urbaniec) – licząca ponad 30 lat, jedna z najbardziej cenionych serii wydawniczych na polskim rynku. W latach „żelaznej kurtyny” PIW-owska seria była w Polsce oknem na intelektualny świat.
Francuski tekst Bayarda przełożyła Magdalena Kowalska – tłumaczka, historyczka literatury, nauczycielka. Przetłumaczyła z francuskiego kilkanaście książek (biografie, eseje) z dziedzin humanistycznych. Pierwszy był Zarys rozkładu Emila Ciorana, zaś „najprzyjemniejszym i najciekawszym” w tłumaczeniu był esej Pierre’a Bayarda Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało. W chwilach wolnych od pracy tłumackiej pisała doktorat o Dzienniku Witolda Gombrowicza, obroniony w 2012 roku. Od siedmiu lat jej głównym zajęciem jest uczenie polskiego w Wielokulturowym Liceum Humanistycznym im. Jacka Kuronia. Tłumaczenia zeszły na dalszy plan, lecz okazuje się, że doświadczenia z czasów translatorskich bywają przydatne w pracy z młodzieżą licealną.
PIERRE BAYARD – Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało?


Dodaj komentarz