Praska Pętla

Moja rytualna Praga to trasa wokół centrum. Start: dworcowe skrytki na walizki. Hradczany. Meta: dworcowe skrytki na walizki. Romantyczne wiązanie praskie. Na szczęście nie z „supłem” mamy do czynienia, lecz niełatwą pętelką. Niełatwą dla kompasu i wysokościomierza, które zaburzane przez wieczny bruk, utrudniają orientację przestrzenną. W sumie nawet lepiej! Wariując można się przenieść do zaczarowanego królestwa, kamiennej bańki odległej od reszty świata.

Co roku umacniam ten szlak, mimo wrodzonego sprzeciwu wobec powtarzalności. W tym wypadku rytualna pętla jest zasadna. Dlaczego? Powtarzalność to też rutyna – jej zdrowa odmiana. Ograniczenie inspirujących bodźców wpływa pozytywnie na proces twórczy, a w Pradze aż ciężko się powstrzymać od głębszej eksploracji. Niezdrowy jest przesyt, a Praga podaję nam go w nadmiarze.

W starym mieście tylko lewituję. Przelatuję prędko na drugą stronę Wołtawy Mostem Štefánika. Wspinam się na Letenské sady, do parku. Siadam na punkcie widokowym i zastanawiam się, o czym mam pisać? Wszędzie leżą stalowe kratownice. Kilka dni temu odbył się koncert na zakończenie wakacji. 4 km spaceru wybija na zegarku. Rytualnie urywam małą gałązkę cisu – relikwię z podróży. Tu Hanavský pavilon, tam kapliczka Juliusa Zeyera. On w kamieniu, ja dyszę, a na lewo panorama.

Po 6 mostach przemieszcza się 12 tramwajów, 84 samochody i 1034 osoby. Czego mam się zaczepić? Być może samego przesytu?

Zadaje sobie to pytanie ciągiem, spaceruję i nagle spostrzegam plakat wystawy „Kniha je ART” („Art of Books”). Strzałeczka w lewo. Praski Belweder. W środku zaprezentowano książkową entropię, zanikające tomy pod wpływem wilgoci. Z drugiej strony spuściznę, która pozostaje żywa dzięki niedocenionej pracy antykwariuszy. Walczą z żywiołem by przesyt nie był naszym wrogiem. Opowieść o człowieku znajdziemy w każdej książce, niezależnie czy są kilkusetletnie, czy w empikowo-kolorowej, twardej oprawie.

Na wystawie przyciąga mnie cytat z hiszpańskiego filozofa Jose Ortegi y Gasseta, tuż przed ogromnym regałem wypełnionym książkami:

„..every life is one view of the world”.

Okazało się, że regał ten to dokładna replika, co do książki, zbiorów Franza Kafki, spisanych przez Herberta Blanka, na podstawie spisu biblioteki z domu nr 22 na Złotej Uliczce.

Dodaj komentarz