W ciągu następnych kilku dekad doświadczymy kompletnej transformacji środowiska naturalnego. Według Polskiej Akademii Nauk z polskich lasów zniknie sosna zwyczajna. Możemy sobie z tego nie zdawać sprawy, gdyż temat ten jest naturalnie niemedialny. W środowisku dyletancko-denialistycznym panuje przekonanie o tym, że „jeśli JA nie widzę, to problemu nie ma”. Skucha. Wkrótce przekonacie się sami. Na własne oczy.
Ci, którzy z uporem trzymają się sentymentalnej miłości do węgla, popadną w podobną sentymentalną miłość do sosny i powstanie tzw. konserwatyzm drewniany. Już teraz słyszymy o zielonym konserwatyzmie, mocno zepchniętym na margines prawicowej sceny politycznej.
Mówiąc jednak o sentymencie sosnowym lub ogólnie nazywając ten proces sentymentem przyrodniczym, zwracam uwagę na niezaistniałe jeszcze zjawisko psychologiczne wśród aktualnie młodych konserwatystów i denialistów klimatycznych. Gdy zniknie sosna z ich ukochanych lasów, doświadczą smutku i żalu. Powiedzą: „przecież było tak pięknie, ale już nie jest”. Przypomną sobie wycieczki z rodziną w góry, zapach letniej sosny i widok ośnieżonych borów. Wtedy nagle zrodzi się w ich sercach ekologizm.
W klimatycznym kołowrocie pewne przykre zmiany są nieuniknione. Niezrozumienie procesów środowiskowych, w połączeniu z rozpędzoną machiną wolnorynkową, doprowadzą do całkowitej transformacji rzeczywistości, jaką znamy. Sosna zniknie i inne gatunki również. Czy można temu zapobiec? Pewnie nie, ale przynajmniej starajmy się mówić o tym głośno i często. Bo może być zdecydowanie gorzej.


Dodaj komentarz