Czytając reflektujemy. Czytając pędzimy po autostradzie myśli tęgich głów, które skumulowały odwagę by podjąć się wyzwania pod nazwą „napiszę książkę”. Wyzwanie to nie lada łatwe. Pewność gruntujemy w każdym wersie. Tworzymy źródełko prawdy, którego wijący się odpływ – niczym strumyk górski, na stronach, rzeźbi nam meandry rzeczne. Rzeczowe, lecz byle nie od rzeczy.

Koncepcją twórczą tychże „odważnych” istot jest moment. Umieszczę tutaj tekst mojego autorstwa z 23 maja – „Szczęście w nieszczęściu”.

„Mam szczęście i szczęścia nie mam. Nieszczęsne szczęśliwe momenty, szczęśliwym nieszczęściem. Nie spocznę dopóki szczęśliwość się nie usamodzielni. Nie spocznę dopóki ten marazm, mętlik przypadków i harmider de-sześć ingerować będzie w mój los. Za dużo tego szczęścia, ale jakimś kosztem. Dużo ryzykuje i wygrywam. Podejmuję próby, którymi się karmię. Rzucam w nieznane, na głębokie wody.

Jednocześnie pamiętać należy, że zbyt porywczy charakter skutkuje zadławieniem, a zbyt głębokie zanurzenie – utonięciem.

Jak nurkuję, trzymam kamienie. Jak się wynurzam, puszczam je. Szczęście mi niepotrzebne. Potrzebny jedynie moment.”

W ciszy. Tam odnajdujemy moment. Gdy w pokerowym napięciu stopniowo ujawniane są karty, to nasza intuicja decyduje. Lecz nie wolno nam tych momentów przegapić. Korekty nie ma.

Wróćmy zatem do „odważnych”. Ryszard Koziołek zaprezentował w książce „Czytać, Dużo Czytać” wiersz Leśmiana, w którym odnajdujemy następujące źródełko:

„Potężne młoty legły w rząd, na znak spełnionych godnie trudów”.

Czy stojące, twarde ramy rzeczy arcy- nie są do przeskoczenia w świecie post-? Pogrzebmy trochę w historii, popatrzmy na przeszłość okiem nas-teraz. Uchwyćmy te księgi własnymi rękoma i spisujmy. Wykorzystajmy moment i twórzmy korektę.

Dodaj komentarz