Tańczące ćmy

W Teatrze Adama Mickiewicza w Cieszynie „Klasyka nad Olzą”. Koncert fortepianowy Kate Liu – laureatki XVIII Konkursu Chopinowskiego, z prestiżowym wyróżnieniem za najlepsze wykonanie mazurków. Na entrée Jan Popis i urzekające historie dotyczące repertuaru. Mazurki z op. 59 Chopina, Sonatę c-moll z op. 13 Beethovena i Studia symfoniczne (etiudy, op. 13) Schumanna. Na bis chopinowski walc cis-moll Op. 64 Nr 2.

Ujmujący recital w historycznym teatrze. Fortepian Steinway & Sons przywieziony na późne popołudnie. Ze stolicy na granicę.

Przed rozpoczęciem zapada cisza. Wykonawczyni ustawia stołek i oddycha. Ostatnie pokaszliwania słuchaczy i dźwięk wwiercanej wygody w ponad stuletnie, skrzypiące fotele. Po przygotowawczej kakofonii pozostał tylko szum reflektorów.

Pianistka w białej, połyskującej sukni robi wymach i zaczyna rzucać zaklęcia. Przygrywać i rozbudzać wrażliwość.

Światło, które rzucały reflektory teatalne, ujawnią sylwetki ulatniających się dusz. Legend przeszłości, których geniusz, tuż przed zmrokiem, zbudzał się na naszych oczach. W akompaniamencie klasyków bezinteresowna choreografia ciem, które pojawiały się i znikały. W harmonijnych przedziałach, co kilka minut. Wiły się do dźwięków melodii i rytmu wystukiwanych klawiszy. Pianistka na scenie, a tuż nad nią, w podniebiu, metafizyczny układ taneczny.

Ciężko zweryfikować liczbę obiektów tańczących. Być może były to trzy ćmy? Reinkarnowane dusze Chopina, Beethovena i Schumanna, wśród swych dzieł wiecznie żywe.

Być może to właśnie w cieszyńskim teatrze, w dharmicznym sznycie spotykamy największych. Tańczące ćmy, zbudzone po zmroku, uwiecznione.

Dodaj komentarz