30 kwietnia. Godzina 16:00. Wychodzę z mieszkania przy Placu Inwalidów. Praca skończona. Majówka rozpoczęta. Przepełniony optymizmem. Słońce przygrzewa. Smaży beret. 30 kwietnia, 30 stopni na słońcu. Komuś innemu odsmażyło już pewnie beret.
Idę Parkiem Krakowskim na skos w stronę Dolnych Młynów i Parku Szymborskiej. Na dreptaku, tuż przy kamiennej rzeźbie przypominającej masywną głowę mezoamerykańskiego Olmeca, odnajduję kartkę A4 zwinięta na trzy razy. Podnoszę. Na pierwszej stonie poskładanej białej kartki lista zakupów, kolejno od myślinków, niebieskim długopisem:
– kaszka mleczko ryżowe
– pieczywo
– szynka
– mięso na bitki
– ryba
– pomidory
– winogrona
– ogórki kiszone
– szparagi
– szynka typu parmeńska
– parówki
– ciasto
Poniżej dopisane czarnym długopisem: „Blephaclean Hascovir”, czyli „jałowe chusteczki, nasączone płynem oczyszczającym do profesjonalnej higieny powiek i ich brzegów” (Google, 2024).
Na drugiej stronie dopisano na czarno:
– łosoś wędzony
– łosoś zwykły
– kaczka
Rozkładam kartkę i odnajduję na niej bilet kolejowy. Dzień podróży: 29.04.2024. PKP Intecity EIP1310 z Warszawy Centrum (16:36) na Kraków Główny (19:01). Posiadaczka: Małgorzata (nazwisko ściśle tajne). Klasa 2. Wagon 9c. Miejsce 63 środek. 293 km. Ulga nr 36: Senior 30%. Należność łącznie: 118 złotych 30 groszy. Sposób płatności za bilet: przelew.
Rozejrzałem się. Nikogo nie było w pobliżu. Włożyłem ją do kieszeni i pojechałem tramwajem na dworzec główny. Później pociągiem do domu. Do Cieszyna na 26. edycję Kina na Granicy.
Podczas podróży trzymałem ją w dłoniach. Kręciłem w głowie film. O tym co mogło się wydarzyć.


Dodaj komentarz