Obserwując siebie stwierdzam pewien niuans. Przyświeca on drodze, na której jestem. Z serca na drogę. Droga ta nie polega na uzyskaniu stopnia. Stopień wyższości oparty o przelew. O zero-jedynkowy ciąg na plastikowym prostokąciku z czipem. Ten etap powoli staje się banalny, a rzeczy niedostępne, z wolna stają się dostępne. Niech tak będzie. Jak Bill i Melinda Gates, wspólnie z innymi kotami założymy fundację.
Kruszec, pieniądz, bilon. Filon szukał Boga, ale patrzył także na ludzką boskość i naszą kondycję. Na to jak jabłko i Eden krzyżują losy wielu. W miastach.
Opublikuj i udostępnij coś. Przynajmniej podzielisz się mądrością i światem. Światem, którego nigdy za wiele. Czy tak? Czy nie?


Dodaj komentarz