Gwiezdny Pył

,

Kiedyś w młodości chwyciłem za książkę „Gwiezdny Pył” Neila Gaimana. Nie pamiętam treści. Jedynie narastające uczucie senności podczas czytania do poduchy. Z reguły po trzy strony. Potem na półkę. Tak przez kilka tygodni aż się zakurzy i diabelnie uczula. Potem do pudła.

Odnalazłem dzisiaj krótkie streszczenie, które pomogło mi uświadomić sobie dlaczego nagle, przed powrotem do Krakowa, ta pozycja wskoczyła mi hops do głowy przed snem.

We wspomnianej książce główny bohater wyjeżdża ze swej ojczyzny, aby znaleźć upadłą gwiazdę. Obiecaną ukochanej. Stało się. Znalazłem gwiazdę. Gwiazdy znalazłem. Wracam. Teraz wracam powoli. Rozdam gwiazdy.

Dodaj komentarz