W życiu, praktyką oddajemy hołd profesji.
Prestiżu perspektyw hołubimy i popadamy w skrajną gnozę.
Obrotowy ruch ziemi. Ciągły jednostajnie.
Obiegowy ruch ziemi. Ciągły jednostajnie.
We śmierci, praktyką oddajemy hołd istocie.
(spod Hagii Sofii, czekając na Zuzę)
…
Z mego stambulskiego epizodu mogłbym skleić kilka wierszy. Połatać wspomnienia. Uszyć czas w sposób kronikarski, bawiąc się zgłoskami. Występuje jednak problem natury pojemnościowej. Patrząc na przeszłość nie sposób uchwycić każdy kadr. Wejść głębięj w każdą historię. Można próbować, ale co z tego wyjdzie to jeden wielki literacki bajzel. Zrozumiały zaledwie dla samego twórcy, nie wspominając o potencjalnym paraliżu literackich ambicji czytelnika do czytelnictwa. Tego nie chcemy. Chcemy aby każde zdanie potrafiło wybrzmieć.
Co było mą praktyką w Stambule? Czym tak naprawdę zajmował się Jan Targowski? Wiele rzeczy opisałem w swych wpisach. Można zajrzeć. Zapoznać się z poszczególnymi historiami. Wątkami głównymi. Wątkami pobocznymi. Praktyką nad wątkami.
Zajmowałem się praktyką nad wątkami!
…
Siedzę sam w przedziale. W prawie pustym pociągu. Ostatnim środkiem transportu na mej drodze powrotnej. Ze Stambułu do Czeskiego Cieszyna, przez Sofię, Zagrzeb i Wiedeń. Czuję ogromomną radość i satysfakcję. Czuję, że horyzont pomysłów stał się jeszcze odleglejszy. Czuję, że bariera potencjalnych przygód opada, a samodzielność przepełnia moją osobę. Czuję, że wcześniej też taki byłem, ale teraz będę w stanie odnaleźć komfort i przygodę na każdym kroku. Czuję w każdym miejscu. Czuję z wszystkimi.
Spędziłem czas z ludźmi. Ludzmi stąd i ludźmi stamtąd. Ludźmi, z którymi każdy dialog czegoś uczył. Coś odkrywał. Każda rozmowa, odpowiednio poprowadzona, ujawniała mieszek mądrości.
Czy to z młodzieżą stambulską, do której zaliczamy Başak, Franka, Bernę, Ranę, Nanę, Tilmana, Zuzę, Johannesa. Czy dojrzałych ludzi, spotkanych w drodze powrotnej: Darka poznanego w FlixBusie – polskiego budowlańca, wracającego z bułgarskich wczasów, czy starszą Czeszkę wracającą z nart we włoskich Alpach (przykładową ciekawostką z rozmowy z Czeszką (przed chwilą) jest to, że miesiące „kwiecień-maj” w języku czeskim to kolejno „duben- květen” – słowo „maj” nie istnieje w języku czeskim, a „květen” zastępuje nasz „maj”). Ciekawi ludzie na każdym kroku, których historię i wątki, z pewnością będą się tu regularnie przewijać.
Lubię wracać tam gdzie byłem. Do Stambułu jeszcze wrócę. Nie raz.


Dodaj komentarz