Przerwa od rutynowej organizacji odbija się czkawką. Człowiek gubi się we współczesnym świecie. Są tacy, których uściślenie pracy, obowiązków, sposobu życia nie stanowi problemu. Niestety do tych beztroskich osób nie należę, a bardzo żałuję. Bycie beztroskim ułatwia bezstresowe funkcjonowanie. Czy beztroska rozleniwia nas i ogranicza postęp? Pytanie jak definiujemy lenistwo i jak definiujemy postęp. Są to terminy bardzo subiektywne.
Lenistwo to upadek. Beztroska to stan. Postęp to rozwój. Beztroska to stan. Złoty środek między kanapą, a narzędziami roboczymi.
Jak w takim razie opiszemy relację beztroski, którą tak wielbię – do życia bez stresu? Trudno na to odpowiedzieć. Stres jest konieczny, ale niezdrowy. Generujące stres sytuacje można zwalczać ideami, pomysłami, stałym doskonaleniem, ale przypadkowa pomyłka nas wzmacnia. Przypadkowa pomyłka, potknięcie, nawet często niekotrolowane, zaskakuje nas. Problemy pojawiające się z zaskoczenia uciskają klatkę piersiową, a organizm walczy. W efekcie staje się silniejszy. Powolne hartowanie organizmu. Należy jednam pamiętać, żeby nie przedobrzyć, bo wtedy załamka.
Organizacja to suplement, to witamina. Codziennie rano jedną kapsułkę do herbaty. Możemy się przygotowywać i być bardziej odpornym na nieznane. Samemu wybierać, konieczne przecież, sytuacje stresowe. Przykładowo – przyznaj się do błędu, bądź otwarty na słabości. Wystąp publiczne przed audytorium 200 osób i opowiedz o twym strachu. Obserwuj, organizując swój stres, ale płyń z prądem który cie niesie.


Dodaj komentarz