Od dłuższego czasu postrzegam swój los jako coś niepojętego. Nie jestem jedyny. Świat zaskakuje nas na każdym kroku. Nie wiadomo kiedy idąc w ciemności wdepniemy w kałużę. But nam się zmoczy, przesiąknie skarpeta. Wilgoć dotknie naszej skóry. Gdy wrócimy, wszystko da się wysuszć i pójść dalej z symboliką „nie wchodzę dwa razy do tej samej rzeki”. Stopa także, po chwili, stanie się gładka i nie będzie już pomarszczona. Wyboje na drodze są koniecznością, a wypełniające je kałuże ostatecznie wyschną.
Ludzie niestety, kolektywnie, przesiąkają i nie schną. Pytanie czy nie schną bo nie zdejmują łachmanów, czy nie schną, bo nie chcą wyschnąć? Jak torebka czarnej herbaty, nadal zamoczona w zimnej esencji. Wilgotny stan jest dla nich komfortowy. Nawilżenie pozwala na opływanie pewnych trudnych procesów. Unikanie sytuacji stawiającej nas w dyskomforcie.
Niektórzy jak w tytule – chłonią propagandę, lub szerzej definiowalną dezinformację. Wyzwanie naszych czasów, leży tam gdzie wartość informacji upadła i liczy się jej atrakcyjność, jej błaha klikalność. Wszystko przenika przed naszymi oczyma. Poezja twórców zamknięta w szafkach, muzyka której rozgłos warunkuje platforma pośrednicząca, oraz obraz, którego twórczy impuls zainicjowany człowieczeństwem staje się mikrowartością w porównaniu z przeprocesowanym zbiorem elektronicznych arcydzieł.
My – ludzie piszący – dalej będziemy odpowiadać za budulec. Jak ten tekst. Inteligencja i sieć uczy się na podstawie naszych myśli. Na podstawie piśmiennych, moralnie zdrowych, indywidualistów. Ludzi piszących. Optymizm przesiąka, bo ludzie piszą. Wskazujemy na głupotę, wskazujemy propagandę, a reszta dostrzega szerszą prawdę.


Dodaj komentarz